Ta niezwykle poruszająca historia wydarzyła się w poranek wigilijny 2021 roku.

Dla Pana Marka, jak dla każdego Polaka, Wigilia nie jest dniem zwykłym. Co prawda trzeba iść do pracy, a później na szybko ogarnąć to i owo zanim zjadą się wszyscy goście, ale kolacja w rodzinnym gronie przy akompaniamencie świątecznych piosenek wynagradza wszystkie trudy. Tym razem, nie  miało być inaczej. Po odpukaniu sześciu godzin pracy (a dokładniej 5-u godzin i 50-u minut z dwoma przerwami na kawusię i papieroska), pan Marek odstawił firmowego laptopa i w pośpiechu opuścił biuro, co by zdążyć jeszcze kupić karpia przed zamknięciem okolicznego supermarketu znanego pod nazwą czerwonego robaczka w czarne kropki. Pan Marek migiem zapakował się do auta i ani chwili się nie wahając (bo myślami był już dawno w domu pachnącym kompotem z suszu i farszem do pierogów) ruszył. I TRACH! Samochód Pana Marka natrafił przy cofaniu na samochód Pana Wieśka, jego współpracownika, który w równie świątecznym szale próbował jak najszybciej opuścić parking. Na szczęście, nikomu nic wielkiego się nie stało, chyba żeby liczyć straty moralne obu panów, którzy po burzliwej dyskusji, który jest większym kretynem, a który cymbałem, naburmuszeni udali się do swoich domów, i niczym dwa,, Grinche ”zepsuli humory swoim najbliższym na całe święta.

Każdy może mieć gorszy dzień…

Nie bądź jak Pan Marek i  zainwestuj w kamery cofania.

Zaoszczędzisz nie tylko pieniądze, ale przede wszystkim czas i swoje zdrowie .

Podstawową kamerę można kupić za niecałe 50 zł, do tego jakiś najtańszy monitorek i kabelek. Taki zestaw najprawdopodobniej zapobiegłby całej sytuacji, a kosztuje tyle co obiad średniej rodzinki 2+2 w restauracji.